Wolne cycki to szczęśliwe cycki

Cycki, inaczej zwane piersiami, ma połowa populacji Ziemi. Uwzględniając to, że panowie na klatce piersiowej też mają mięśnie i sutki, to w sumie można uznać, że WSZYSCY mamy cycki. Mniejsze, większe, te bardziej jędrne i te trochę mniej, ale cycki to cycki i wszyscy powinniśmy być do nich po prostu przyzwyczajeni.

Dlaczego więc tak wielkie emocje wywołują w ludziach cycki, które nie są zapakowane w kawałek materiału i drutu?

Zacznę od tego, że nie mam absolutnie nic przeciwko noszeniu biustonosza i nikogo nie namawiam, aby przestał to robić. Rozumiem doskonale, że można czuć się niekomfortowo i nie na miejscu, a także po prostu niewygodnie (szczególnie, jeśli należy się do grona hojnie obdarzonych kobiet). Nie chcę, żeby ten wpis został odebrany w jakikolwiek negatywny sposób. Mam na myśli raczej:

Chcesz nosić stanik? To go noś. Nie chcesz nosić stanika? To go nie noś.

AS SIMPLE AS THAT.

Jest tylko jeden problem: żyjemy w społeczeństwie, w którym damski sutek to grzech ciężki i zło najczystsze. NIE DAJ BÓG, żeby przypadkiem gdzieś coś się odznaczało albo odstawało. Toż to nie przystoi, jest zbereźne i w ogóle wywołuje (głównie u mężczyzn) kosmate myśli, a tak nie wolno.

Mam prosty tip: to niech się mężczyźni na cycki nie gapią. Albo niech damski sutek przestanie być w końcu utożsamiany z czymś czysto erotycznym, nawołującym do grzechu.

Szczególnie, że nie chodzi tutaj o „świecenie cyckami” na wierzchu, tylko o brak biustonosza pod bluzką. Faceci mogą chodzić bez niczego, ale choćby zarys brodawki u kobiety jest już źle przyjmowany i spotyka się z wieloma krzywymi spojrzeniami.

Spójrzcie na kultury afrykańskie – w wielu plemionach kobieta nie zakrywa górnej części ciała. Co prawda w starożytnej Grecji pojawiły się pierwsze prototypy staników – ale jedynym ich zadaniem było podtrzymanie piersi podczas sportu. Później były „rozszerzone” wersje biustonoszy w postaci gorsetów – te z kolei miały na celu utworzenie talii osy. Następnie przerzucono się z gorsetów na usztywniane góry sukni, a mniej więcej na początku XX wieku biustonosz zaczął przypominać dzisiejszą formę.

Tylko, że… w każdym momencie miał za zadanie podtrzymać biust, odciążyć kręgosłup i po prostu zwiększyć komfort i wygodę.

Kiedy damskie piersi zaczęły być uosobieniem obrazy majestatu? Tego nie wiem. Ale wiem na pewno, że każda kobieta powinna mieć możliwość wyboru tego, czy chce biustonosz nosić, czy nie. Zaliczam się do grona kobiet, którym bez stanika jest po prostu o wiele wygodniej – i argument o źle dobranej bieliźnie nie ma tutaj racji bytu, bo jak idealnie nie miałabym dobranego biustonosza, w żadnym nie czuję się tak komfortowo i swobodnie, jak po prostu w samej koszulce.

Nie noszę stanika, bo MOGĘ. Bo nikt nie będzie mi wmawiał, że moje cycki są be i fuj i w ogóle to je zakryj, bo widać sutki (swoją drogą, zauważyliście, że manekiny w sklepach ZAWSZE mają odstające sutki? One mogą, ale żywe kobiety już nie?). Jak Janusz albo Halina czują się zgorszeni to niech nie patrzą i tyle.

Wolne cycki to szczęśliwe cycki. Amen.

Zobacz inne:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *