Życie we dwójkę – jak oszczędzać?

Z jednej strony mówi się, że we dwójkę oszczędzać łatwiej, a z drugiej realia są takie, że często rzucamy się w wir wspólnego spędzania czasu i „a, raz nie zaszkodzi”. I ten „raz” zdarza się siedem dni w tygodniu. Jak się zabrać do tego, żeby coś odłożyć, na przykład na wakacje?

*wpis powstał we współpracy z portalem Kupon.pl

Człowiek zabiera się za oszczędzanie raz, drugi, trzeci, dziesiąty. Czyta bloga Michała z JakOszczedzacPieniadze, robi wykresiki, excele i zeszyty z paragonami. I ciągle wychodzi to samo – nic. A w zasadzie to wychodzą pieniądze. Z portfela.

Mam wrażenie, że im bardziej próbujemy je zatrzymać, tym większego przyspieszenia dostają. Czasami za normalną wypłatę żyjesz miesiąc i jeszcze zostaje Ci na kolejny, a kiedy wpadnie jakaś premia i dodatkowe zlecenie – kasa się rozpływa. Szczególnie, jeśli żyjesz we dwójkę.

Dla uczczenia premii kupisz sobie wino i będzie ok. Dla dwojga potrzeba dwóch butelek i dobrej kolacji. Idziecie do kina, teatru, opery – potrzebujesz nowej sukienki. I butów. I pasującej szminki. Takich przykładów można przytaczać dziesiątki, jak nie setki. No, po prostu jest tak, że czasami nie chce nam się patrzeć na wydatki i tyle. Jednak z czasem trzeba zacząć to robić, bo fajnie byłoby wyjechać na jakieś wakacje albo mieć pieniądze „na czarną godzinę”. Jak się do tego zabrać?

Praca, mieszkanie i codzienne wydatki

Należy zacząć od tego, że we dwójkę oszczędzać zdecydowanie łatwiej. Dwie pensje to nie tylko większe możliwości, ale także większe bezpieczeństwo – w sytuacji podbramkowej, kiedy któreś z Was pożegna się z pracą, raczej nie stracicie płynności finansowej. Mieszkanie we dwójkę też jest o wiele tańsze – średni koszt (w Poznaniu) mieszkania dwupokojowego to 1600zł, a kawalerki – 1500. Jest różnica między wydatkiem 800, a 1,5 tysiąca złotych miesięcznie. Kolejną rzeczą jest kuchnia – łatwiej gotować dla dwojga. Jasne, żyjąc samemu możesz mieć obiad na dwa dni, jednak w praktyce często nie mamy ochoty na to samo danie kolejny raz i jedzenie wywalamy do kosza. Dobrze jest planować posiłki (nie kupuj jednak jedzenia na zapas – zazwyczaj się marnuje), a jeśli zaraz po pracy czy szkole biegniesz na spotkanie albo dodatkowe zajęcia i musisz zjeść coś na mieście – przeglądaj oferty promocji i wykorzystuj kupony.

zakupy

Zakupy

Każdy z nas inaczej podchodzi do wydatków i oszczędzania. Uzupełniające się pomysły mogą być dobrym źródłem na zmniejszenie ilości pieniędzy, która opuszcza nasz portfel. Często, kiedy już mamy kupić impulsywnie jakąś rzecz, partner zapyta wprost: „Jest ci to potrzebne?”. Rzecz jasna, zazwyczaj nie jest – dlatego warto na zakupy wybierać się z konkretnym planem i listą, czego potrzebujemy. Świetnym pomysłem na tańsze zakupy jest przeglądanie ofert sklepów internetowych, wyłapywanie okazji i korzystanie z promocji – tutaj znajdziesz ofertę marki Garry Webber, Stradivarius czy sklepu Zalando.

Prezenty

Oczywistą sprawą jest, że będąc w związku przybywa nam okazji do dawania prezentów. Urodziny, imieniny, rocznica, Walentynki – wymieniać można bez końca. Jednak przy dłuższym stażu pomysły powoli się wyczerpują, a do tego wolimy kupować prezenty, które faktycznie się przydadzą, a nie będą kolejną rzeczą na półce, która tylko zbiera kurz. Wykorzystajmy potencjał, jaki dają nam drogerie – perfumy są zawsze dobrym pomysłem, tak samo jak kosmetyki do makijażu. Panowie chcący zadbać o swoje ukochane mogą pójść w kierunku wyboru biżuterii (o ile wiedzą, co lubi partnerka) – jest opcja klasyki Lilou lub niestandarowych dodatków, jakie oferuje np. Pakamera :)

rozrywka

Rozrywka

Każdemu prędzej czy później znudzi się ciągłe siedzenie w domu i rozmawianie. Oczywiście, nie każdy potrzebuje szalonych bodźców co tydzień, jednak nawet introwertycy potrzebują urozmaicenia. Jeśli lubisz wyjść z domu – szukaj promocji na kręgle, łyżwy czy popularne ostatnio escape room’y. Jednak jeśli jesteście osobami, które preferują domowe zacisze – możecie na przykład zainwestować we dwójkę w konsolę i spędzać potem wspólne godziny, doskonale się bawiąc.

Podsumowując – oszczędzanie we dwójkę jest zdecydowanie prostsze. Macie większe pole do popisu w zasadzie w każdej dziedzinie życia – najważniejsze to nie wydawać pieniędzy impulsywnie, planować wszelkie wydatki i  rozsądnie korzystać z dobrodziejstwa dostępu do wszystkich produktów na wyciągnięcie ręki :)

Zobacz inne:

6 komentarzy

  1. Dyscyplina, dyscyplina i jeszcze raz dyscyplina. Jej wyrobienie trwa sporo czasu. Ale jak się to zrobi, to potem jakakolwiek podwyżka czy dodatkowe pieniądze, nie powodują uderzenia wody sodowej i nagłego wydawania. Ja mam zasadę, że każde zarobione pieniądze, rozdzielam na 3 lub 4 specyficzne konta.

  2. U nas we dwójkę jest i łatwiej, i trudniej niż w pojedynkę. Razem planujemy, więc rozsądniej wydajemy pieniądze. Częściej jednak wychodzimy gdzieś razem niż gdy ze sobą nie byliśmy (a wtedy kasa ucieka nie wiadomo kiedy) :)

  3. Nigdy w życiu nie mieszkałam z partnerem i tak właściwie to tylko przez dwa semestry miałam bliższą współlokatorkę, z którą mogłam się dzielić jedzeniem. Później mieszkałam albo sama, albo w dużym ośmioosobowym mieszkaniu, gdzie nikt nikogo nie znał i wszyscy mieli się gdzieś.
    Kupowanie jedzenia dla jednej osoby to tragedia. Zawsze wyrzucałam połowę serka na kanapki, bo nie byłam w stanie zjeść, było go po prostu za dużo na jedną osobę. Nie mówiąc już o chlebie, bo ten też zawsze wysychał, jak jedna osoba miałaby zjeść cały bochen albo nawet pół w trzy dni? Praktycznie wszystkie puszki czy słoiki, których nie używa się na raz, leciały do śmietnika, bo jedna osoba nie jest w stanie wszystkiego zjeść w terminie przydatności do spożycia. Tak ja mówisz, często działo się to też z jedzeniem ugotowanym „na dzisiaj i jutro” czyli kolejnego dnia nie mogłam na to patrzeć i za trzy dni leciało do kosza. Mieszkanie samemu jest super, ale planowanie jedzenie jest czymś strasznym. Dużo się marnuje i ciężko to zorganizować
    Teraz, gdy już pracuję na pełen etat, bez studiów i mogę sobie pozwolić na żarcie na mieście, w lodówce nie mam nic, bo doszłam do wniosku, że to bez sensu. Z chłopakiem, nawet, jeżeli się nie rozstaniemy, nie zamieszkam, bo taka kultura. Ech… ja chyba nie umiem oszczędzać.

    1. Ja jestem znowu całkowicie przyzwyczajona do tego, że wydatki idą na dwie osoby – po prostu odkąd się wyprowadziłam od rodziców, zawsze mieszkałam z M. Nie wyobrażam sobie ogarniać to sama. Widzę to nawet po jego kilkudniowych wyjazdach, albo nie jem nic, albo jem na mieście :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *