Życie to koperek w pudełku po lodach

Za każdym razem, sięgając po pudełko gdzieś w głębi duszy wiemy, że zamiast pysznych lodów zobaczymy zamrożony skrawek lata. I choć końcowo zawód jest zawsze tak samo duży, to z pewnością towarzyszyła mu nadzieja.

Nadzieja, która daje nam siłę, aby ten zawód pokonać i o nim zapomnieć. Żeby kolejnym razem znowu spróbować, żeby nie bać się porażki. Nawet, jeśli się jej spodziewamy. Nadzieja daje nam kopa w tyłek, bo za sto pierwszym razem może w końcu będą tam lody, a nie gałązki zielonej rośliny, którą mama posypie świeżo ugotowane ziemniaki.

To jest genialna analogia do całego ludzkiego życia. Często stajemy na rozdrożu, często rzucane nam są kłody pod nogi, często po prostu wszystko się sypie. Ale za każdym jednym razem idziemy do przodu, bo wiemy, że kiedyś wyjdziemy z tego pola minowego i wkroczymy na łąkę pełną bujnych kwiatów. Nadzieja to coś, co daje nam siłę, aby ciągle przeć do przodu, nie zamartwiając się potencjalnymi konsekwencjami.

Czasami wydaje się, że jesteśmy tuż, tuż, że widzimy tę kolorową łąkę na horyzoncie. Wszystko zaczyna składać się w jedną całość a my czujemy ekscytację na myśl o zbliżającym się cudownym życiu. Dostajemy nową pracę, która wydaje nam się spełnieniem marzeń, w związku wszystko się układa, udaje się nam odłożyć pieniądze na wyjazd. Słowem, sprawy toczą się po naszej myśli. Stawiamy pierwszy krok na łące, ale nagle okazuje się, że jedna mina z całego pola zawieruszyła się na granicy dobrego życia i ponownie lądujemy pośrodku szarego pustkowia. Czujemy frustrację, w oczach zbierają nam się łzy i nie wiemy, w którą stronę iść. Wszystkie plany legły w gruzach, praca okazała się nie być wcale taka fajna, a związek wisi na włosku, bo nie rozmawiacie do tygodnia. Idzie dostać kurwicy.

Wtedy na pomoc przychodzi nadzieja. Nadzieja na to, że w końcu spełnimy swoje marzenia, że życie będzie wyglądało dokładnie tak, jak tego chcemy. Nadzieja daje nam wiarę, że  wszystko możemy ułożyć po naszej myśli. I choć wiemy, że to nie będzie takie proste, że znowu możemy nadepnąć na bombę, to przecież nie poddajemy się, tylko znowu idziemy w stronę naszych marzeń. Wylądujemy na pustkowiu raz, drugi, piąty i siedemnasty. I chociaż za każdym razem będzie ciężko, to gdzieś tam głęboko w środku wiemy, że w końcu przecież musi wyjść. Skoro próbowaliśmy już tyle razy, to szkoda teraz zmarnować tego poświęconego czasu.

Dlatego dążenie do spełnienia w życiu jest czymś niesamowitym. Upadamy dziesiątki, jak nie setki razy, ale jest siła, która trzyma nas w pionie, abyśmy mogli zacząć wędrówkę od nowa. I sięgamy po nasze marzenia, jak po pudełko lodów – najwyżej przeżyjemy zawód, znowu widząc tam koperek. Ale potem zmienimy trasę o 15 stopni długości geograficznej i będziemy próbować dalej. Aż dojdziemy do miejsca, w którym pudełko lodów będzie po prostu pudełkiem lodów.

Zobacz inne:

4 komentarze

  1. Najtrudniej jednak wytrwać przy swoich celach, kiedy pojawiają się trudności, zwątpienie, a zwłaszcza presja otoczenia, ale jeśli mimo wszystko, nie ulegamy schematom życia, tylko idziemy pod prąd, wbrew oczekiwaniom innym, po swojemu, to na końcu wygrywamy własne życie, które nas po prostu uszczęśliwia:)

  2. Mi się wydaje, że musi być jakaś karma, która tym zarządza. Na logikę – zawsze wszystko w naturze dąży do względnej stabilności. My po prostu w swoich móżdżkach nie ogarniamy co jest tym +, a co -… tylko nam się zdaje, że to wiemy. Często więc jest dobrze, a potem się musi spierdolić lub odwrotnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *