Wielka recenzja: abc-uroda.com

W końcu przetestowałam wszystkie produkty, które otrzymałam w prezencie od abc-uroda.com :) Jest tego sporo, także szykujcie się na dłuższą notkę – mam nadzieję, że moje opinie Wam pomogą. Od razu mówię, że to, iż otrzymałam produkty ze współpracy, nie wpływa na moją opinię :)
1. Żele peelingujące bodyNaturia, Joanna (dostępne TU i TU) – arbuz zachwycił mnie zapachem, limonka już trochę mniej (nie pachnie orzeźwiająco, tylko… słodziutkim ciastem :D). Baaardzo przyjemne w użyciu – drobinki nie są ani za duże, ani za małe, po prostu idealne. Dobrze wygładza skórę, nie wysuszając jej. Jestem maniaczką ładnych zapachów w łazience, tego arbuza polecam z całego serca! :)

2. Emulsja do demakijażu 3in, Ingrid – wg producenta ma właściwości łagodzące, tonizujące i przeciwzapalne. Faktycznie – nie dość, że bardzo dobrze usuwa makijaż (nawet ten wodoodporny), to pozostawia skórę mile ściągniętą, jednak dobrze nawilżoną. Do tego rzeczywiście pomaga szybciej wygoić się zmianom na skórze. Konsystencja gęstsza, niż mleczko do demakijażu, jednak pomaga to uniknąć rozpływania się kosmetyku :)

3. Nabłyszczac do włosów, Marion –  dobra opcja dla kobiet z suchymi, pozbawionymi blasku włosami. Choć rzadko tego używam, głównie na wyjścia – ciekawy kosmetyk. Włosy są po nim naprawdę błyszczące, jednak nie sztucznie. Co dla mnie ważne – nie obciąża włosów. 

4. Cukrowy peeling do stóp, Paloma (dostępny TU) – jeden z moich faworytów. Idealnie wygładza skórę stóp faktycznie już po pierwszych użyciu! Nieziemsko pachnie, ma dosyć spore drobinki peelingujące, które idealnie ścierają stary naskórek. Stopy są po nim bardzo dobrze nawilżone, skóra gładka i miękka. Co dla mnie ważne – daje uczucie lekkich stóp – jest idealną opcją bo ciężkim dniu. Polecam bardzo, bardzo mocno! :)
5. Cukrowy peeling do ciała, Farmona – dostałam ten o zapachu ciemnej czekolady i pistacji. Niestety, użyłam go mało razy, bo zapach jest dla mnie po prostu za mdły. Moja młodsza siostra jest w nim zakochana, więc o gustach się nie dyskutuje ;D Jednak, jak to peeling cukrowy – ma dosyć spore drobinki, więc nakładać dużo go nie trzeba :) Jeśli miałabym inny zapach, z pewnością używałabym go często, bo naprawdę dobrze ściera stary naskórek :)


6. Peeling i krem do stóp, Bielenda (dostępne TU) – znowu kosmetyk do stóp, czyli kolejny mój ulubiony :) Pachnie pięknie, świetnie odświeża i nawilża skórę stóp. Dobry przed dłuższym wyjściem, bo jest również antyperspirantem – uchroni nas od odcisków i otarć :)

7. Krystaliczny płatek na czoło, Marion (dostępny TU) – jestem nim zachwycona! Mimo tego, że mam na karku dopiero 19 lat, to jakieś zmarszczki są – głównie mimiczne od śmiechu ;) „Zabirg” płatkiem wykonałam dzień przed ważnym wyjściem, byłam naprawdę zaskoczona – skóra na czole była ściągnięta, wygładzona, lekko napięta. Na pewno kupię ten produkt, i to nie raz – daje idealny efekt!

8. Peeling i serum do rąk, Eveline Cosmetics – jeśli ktoś ma tak jak ja, wiecznie suche dłonie – kosmetyk idealny :) Fakt, że po nałożeniu serum trzeba siedzieć i nic nie robić, ale co to za problem włączyć film i się odprężyć :) Po zrobieniu tego zabiegu czułam się, jakbym była u kosmetyczki! Moje dłonie były w końcu gładkie, miękkie, nie wstydziłam się ich pokazać. Kosmetyk dosyć silnie ściera suchy naskórek, ale maska nałożona na dłonie łagodzi wszelkie podrażnienia. Do tego pozostawia po sobie piękny zapach :)

9. Maseczka anti-aging, Marion (dostępna TU). Maseczka z zawartością glinki cocoa i Complexu 4- Oxygenating. Faktycznie, skóra jest wypoczęta, rozświetlona, do tego elastyczna i nawilżona. Sama maska nie wywołała żadnego podrażnienia, co jest plusem. Minusem była dla mnie trudność ze zmyciem – nie jest to maseczka peel-off, zmywałam ją chyba tyle samo czasu, co trzymałam na twarzy :D Ale było warto.

10. Gorące kuracje do włosów, Marion (dostępne TU, TU i TU) – NAJLEPSZE maski do włosów, jakie używałam ever! Rozgrzewane w dłoniach (co swoją drogą jest naprawdę śmiesznym uczuciem), wnikają naprawdę wgłąb włosa. Wszystkie świetnie się sprawdziły. Najbardziej zaskoczona byłam tą z rozmarynem, kiedy po jednym użyciu włosy faktycznie mniej mi wypadały! Zawsze chodzę i dosłownie się sypię, po tej kuracji miałam jakiś tydzień spokoju :) Po migdale i kokosie włosy pachniały nieziemsko! Po trzeciej poprawiła im się kondycja – nie farbowałam się już ponad pół roku, jednak wcześniej miało to miejsce dosyć często i włosy są jednak zniszczone. Ta kuracja poprawiła ich wygląd :) Ogółem, krótko mówiąc – są niezastąpione.

11. Hydrożelowe płatki pod oczy, Marion (dostępne TU) – jestem osobą, która wieczni cierpi na cienie pod oczami. Czy się wyśpię, czy nie – są zawsze. Te płatki pomogły. Może to nie efekt korektora, ale skóra pod oczami była lekko rozjaśniona i naciągnięta, co faktycznie było widać :) Na pewno jeszcze nie raz je zastosuję :)


12. Błyszczyki Miyo, Pierre Rene – jak to błyszczyki – błyszczące :D A tak na serio – ładne, delikatne, z małymi drobinkami. Nawet nie sklejają mocno ust, wielki plus :) Rzadko używam tego typu kosmetyków, jednak odrobina na szminkę daje niezły efekt :)

13. Korektor, Diadem – mój definitywny faworyt! Nie ruszam się bez niego nigdzie. Idealnie zakrywa cienie pod oczami i różne niedoskonałości, jednak nie tworząc z twarzy maski. OGROMNE tak!

14. Silikonowa baza pod makijaż, Pierre Rene (dostępna TU) – niestety, jak dla mnie, jest za ciężka. Pod cienie jak najbardziej, ale na pewno nie na całą twarz – daje uczucie lepkiego filmu na skórze. Choć fakt, użyta na powiekach ładnie podbija kolor cieni i przedłuża ich trwałość.

15. Podkład Skin Balance, Pierre Rene (dostępny TU) – smutno mi bardzo, bo jest idealny – fajne krycie, nawilżenie też niczego sobie, ale – mimo odcienia, który używam zawsze, jeśli chodzi o podkłady – o niebo za ciemny… :C Bardzo żałuję, ale cóż, nie można mieć wszystkiego ;)

16. Hypoalergiczna pomadka do ust, Pierre Rene (dostępna TU) – dostałam kolor koralowy. Ładnie wygląda na ustach, trzyma się nieźle, dobrze nawilża i nie uczula. Przez bycie hypoalergiczną nie ma zapachu, ale akurat mi to nie przeszkadza :) Ciekawa jestem, jak sprawują się inne kolory :)

17. Pojedyncze cienie do powiek, Pierre Rene – wygodne w użyciu – na końcu „klapki” jest mała pacynka, dzięki czemu można te cienie używać także poza domem, np. przy poprawce makijażu. Ładna pigmentacja, długo trzymają się na powiece. Na pewno kupię inne kolory, bo są naprawdę godne polecenia :)


Mam nadzieję, że wytrwaliście do końca ;D I że informacje powyżej przydadzą się choć niektórym z Was :)
A drogerii abc-uroda.com chciałam jeszcze raz podziękować za możliwość przetestowania takiej ilości ciekawych kosmetyków :)

Przy okazji, chciałam Wam powiedzieć o super promocji ROMWE! 


$17.99 of leggings FLASH SALE!

Free shipping!

Valid dates: 4/3/2013 – 4/5/2013

Only 72 hours.  Here we go

 


Zobacz inne:

9 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *