Ulubieńcy marca

Cześć! Dzisiaj przybywam z notką, jakiej w zasadzie chyba na blogu jeszcze nie było (sama nie wiem czemu!). Mianowicie: moje ulubione rzeczy ostatniego miesiąca. Ulubieńcy marca są nie tylko kosmetyczni, ale także zwyczajnie życiowi :)

I tak zacznę jednak od branży kosmetycznej, bo to chyba wśród kobiet temat najbardziej na celowniku :D W tym miesiącu były 2 produkty, bez których nie mogłam się obejść ( i znając życie, przejdą tym samym do ulubieńców ogólnych) :) Są to: mascara Rimmel Lash Accelerator i korektor Catrice Camouflage Cream.

ulubieńcy marca

Tusz z Rimmela to na pozór zwykła, najzwyklejsza mascara – mała szczoteczka w klasycznym kształcie (bez zbędnych wygibasów, ja się takich szczoteczek boję :D), dość zwyczajne opakowanie – ot, kolejny zwykły tusz. O, nie! To małe cudo potrafi czarować :) Mimo tego, że chwilę zajęło mi odzwyczajenie się od dużych szczoteczek, to i tak definitywnie to mój faworyt, jeśli chodzi o tę kategorię. Dlaczego? Bo oprócz naprawdę fajnego, naturalnego efektu po użyciu (chyba, że macie akurat ochotę na teatralne rzęsy – tutaj tego nie doświadczycie), ta mascara zawiera kompleks, dzięki którym nasze rzęsy rosną! Myślałam, że to zwykła ściema, mająca na celu ściągnąć klientki – okazało się, że to jednak na serio :) Wiadomo, że na rzęsy doczepiane one nie wyglądają, jednak efekt jest, i to naprawdę :) To dlatego ten właśnie tusz leci do ulubieńców :)

A czemu w tym zestawieniu znalazł się korektor Catrice? Dlatego, że to najlepszy (słownie: najlepszy!) korektor, jaki używałam. Zakryje wszystko – od zaczerwień po ogromne wory pod oczami (jak moje). Niektóre osoby uważają, że jest za ciężki i daje sztuczny efekt – ja dokładnie tego szukałam, więc jestem zadowolona w 100%!

Lecimy dalej: ulubiony ciuch tego miesiąca? Definitywnie skórzane spodnie! Pasują absolutnie do wszystkiego, i można je wykorzystać zarówno w eleganckich zestawach, z białą koszulą i szpilkami, jak i na co dzień – z t-shirtem i tenisówkami. To ostatnio najczęściej noszony przeze mnie ciuch :)

PIC_6593

Ulubiona książka w marcu? Bez zastanowienia: Kominek i jego „Blog. Pisz, kreuj, zarabiaj.” Jeśli prowadzicie swojego bloga i myślicie nad tym poważnie – to obowiązkowa pozycja. Oczywiście, nie ma w niej podanej recepty na sukces w kilku zdaniach, ale znajdziecie tam naprawdę ogrom przydatnych w pracy blogera rzeczy. Tak, w pracy. Bo Tomek zwraca uwagę także na postrzeganie tego, co robisz. To dzięki niemu blog wygląda teraz tak, jak wygląda :) Chyba powinnam mu wysłać czekoladę. Albo whisky.

DSC_0456

Miano największego pożeracza czasu w tym miesiącu otrzymuje: ta-dam, ta-dam: Doctor Who! Długo się broniłam przed tym serialem, bo bałam się, że albo całkowicie mi się nie spodoba, mimo miłości do niego wielu znanych mi osób, albo wciągnie mnie na amen. Oczywiście, poszło w tę drugą stronę. Aktualnie każdą wolną chwilę poświęcam Doktorowi i jego historii podróży w czasie i przestrzeni. Najlepszy serial wszechczasów. Jak nie wierzycie, sprawdźcie sami.

doctor-who-david-tennant-1276143.jpg

Zobacz inne:

5 komentarzy

  1. Dobra, za Kominka masz plusa. Polecam 1 część – Bloger. Ogólnie jeden z lepszych blogów na tej grupie, w której się reklamujesz ;)

Odpowiedz na „AnikAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *