Ludzkie życie nie jest nic warte, czyli pierdolenie na temat zarobków lekarzy

#protestmedykow

Stać Cię na życie?

Stać Cię na rozrywki?

Stać Cię na doszkalanie się w swojej dziedzinie?

Stać Cię na sen?

Jesteś w uprzywilejowanej pozycji. Nie wszyscy mogą sobie na to pozwolić.

Dzisiaj porozmawiamy sobie o #protestmedykow.

Ostatnie kilka dni to mocne dyskusje nad tym, ile zarabiają lekarze i pielęgniarki. Jasne, rzecz ma się inaczej, kiedy ktoś prowadzi swoją przychodnię, ale co z osobami, które chcą pomagać innym, a zarabiają głodowe pensje?

Nawet w ciągu ostatnich chwil przewinęło mi się w socialach kilka udostępnionych wpisów na temat zarobków lekarzy i pielęgniarek. I wiecie co? Absolutnie nie dziwię się buntowi przeciwko tym wypłatom. Przerażające dla mnie jest, że jeden z najważniejszych zawodów świata jest tak nisko opłacany – a co za tym idzie, ludzkie życie jest warte tyle, co… nic?

Ja wiem, że jest naprawdę dużo ludzi zarabiających jeszcze mniej. Ale w tym wypadku nie to jest kwestią najważniejszą. Lekarze, pielęgniarki i ratownicy służby medycznej otrzymują za swoją pracę tak śmieszne wynagrodzenie, że nie mieści mi się to w głowie. Lata nauki, praktyki, dodatkowych kursów i CIĄGŁE doszkalanie się w kwestii ratowania życia innych ludzi nie jest rzemieślnictwem, którego po prostu można się wyuczyć na pamięć. To nie jest praca czysto mechaniczna, w której każda decyzja skutkuje tak samo.

To ludzkie życie, którego nie da się wycenić.

To życie człowieka, takiego samego jak ja, czy Ty.

To życie, którego nie da się wycenić na określoną kwotę.

To życie, które jest bezcenne.

W obecnych czasach istnieje niezliczona ilość zawodów, niektóre mniej, niektóre bardziej przydatne społecznie. I choć każdy jest ważny, bo w jakimś stopniu pomaga innym ludziom, tak osoby ratujące życie powinny być na pewnym pedestiale. Bo bez nich po prostu… byśmy nie przeżyli?

Kompletnie nie pojmuję, jak można rzucać w lekarzy argumentami, że „zarabiają za dużo”, albo że „poprzewracało im się w głowach”. Pomaganie ludziom, dbanie (i ratowanie) ich zdrowia jest dla mnie najwyższym priorytetem. Bo nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, ale bez nich nawet zwykłe przeziębienie mogłoby skończyć się katastrofalnymi skutkami.

Mamy XXI wiek. Modlitwa albo wiara w uzdrowienie niestety nie działają i życie wszystkich nas jest w rękach właśnie tych lekarzy, którzy spędzili wiele lat na nauce i doszkalaniu się. Ludzi, którzy wybrali najtrudniejszą według mnie drogę, jaką jest ratowanie życia. Ludzi, którzy poświęcili wiele znajomości, zainteresowań i wolnych chwil po to, aby być w stanie pomóc mi, Tobie, Twojej rodzinie i znajomym. Czy to w kwestii kataru, bólu brzucha czy o wiele poważniejszych rzeczy.

Dlatego proszę, przestań pierdolić na temat zarobków lekarzy. To są ludzie, którzy mogą uratować Ci życie.

I powinieneś być im za to wdzięczny.

Zobacz inne:

2 komentarze

  1. Kwestia zarobków wśród tej sfery wydaje się być najczęściej poruszanym tematem. A głównym postulatem jest zwiększenie nakładów finansowych na ochronę zdrowia do 6,8% PKB (poziom europejski). Aktualnie nie można sobie nawet pozwolić na lepszą diagnostykę, lepsze metody leczenia ze względu na śmiesznie niski nakład, jaki w tej chwili mamy. Zarobki to jedna z ostatnich kwestii, chociaż wydaje mi się, że równie ważna – w innych krajach to nie jest jakieś wstrząsające czy nie do pomyślenia, żeby lekarz zarabiał dwukrotność średniej krajowej (w przeliczeniu na nasze 9 tys. BRUTTO). Z takimi zarobkami można się dokształcać, bo kursy specjalizacyjne kosztują (a większość społeczeństwa myśli, że jest to nam fundowane… oj nie nie, trzeba najpierw zapłacić średnio 4-6 tysięcy za tydzień kursu). Ale spora część naszego społeczeństwa to ludzie ślepi i zawistni, którzy widzą zarówno w studentach, rezydentach, specjalistach, we wszystkich pracownikach ochrony zdrowia ludzi gburowatych, leniwych, pijących sobie kawkę w gabinecie, śpiących na dyżurze, co na wakacjach jadą na Malediwy czy w inne miejsce. Czas się obudzić ludzie i wyjść z tego ograniczonego myślenia. Zapraszam serdecznie na chociażby 1 dyżur, by się przekonać jak to jest i zobaczyć jak śmiesznie niskie pieniądze się dostaje za pełną wyrzeczeń pracę.

  2. Muszę przyznać, że ten tekst to naprawdę miła odmiana po tym, jak kiedyś pisałaś o polityce raczej, wybacz, dosyć naiwne rzeczy typu „mieszkania od państwa to zły pomysł, bo fajnie jest samemu do wszystkiego dojść” :) Takie głosy są potrzebne.Tym bardziej fajnie się go czyta, biorąc pod uwagę że polska blogosfera, nawet ta „postępowa” wydaje się raczej myśleć że największym problemem związanym z zarobkami w Polsce jest to, że ajfony są dla nich za drogie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *