Potem się z Ciebie śmieją. A później wygrywasz.

marzenia

Nie mogłam powstrzymać się od użycia lekko sparafrazowanego tytułu jednego z postów Andrzeja (i swoją drogą, słów Gandhiego). Bo pasuje tutaj perfekcyjnie, jest po prostu idealnie na swoim miejscu.

Pamiętajcie: dzięki marzeniom możecie dużo. Ba, możecie wszystko!

Marzenia są fajne, bo nikt nie każe nam płacić za wyobrażanie sobie czegokolwiek tylko zapragniemy. Marzenia może mieć pani Krysia z kiosku pod blokiem, prezes wielkiego banku ale i bezdomny. Marzenia pomagają nam zmobilizować się do działania i dają kopa w najważniejszych momentach. Dlaczego więc coraz mniej osób marzy o czymkolwiek?

Mogę się cieszyć, bo nie weszłam jeszcze w ten poziom dorosłości (a może i nie każdy w niego wchodzi, oby!), że marzenia nie są dla mnie czymś przyjemnym, ale bolesnym. Widzę, jak niektóre starsze osoby nie chcą mieć marzeń, bo myślą, że nigdy, przenigdy się one nie spełnią. Po co marzyć o domku na Malediwach, ogromnej sumie na koncie czy czerwonym Ferrari pod domem, skoro to i tak niewykonalne? Po co iść tą drogą? Nie lepiej zostawić ogromne marzenia na sam koniec, kiedy spełnimy wszystkie mniejsze – a tym samym te duże przestaną być takich rozmiarów? :)

Rozejrzycie się – spełniające się marzenia to wcale nie jest rzecz wyrwana z filmów science-fiction. Każdy, dosłownie każdy ma jakieś marzenie, które się spełniło, choćby i najmniejsze. Nie ma marzeń głupich – są marzenia mniejszego i większego kalibru. Co nie znaczy, że któreś są gorsze! Każde spełnione marzenie to mała cegiełka budująca nasze życiowe szczęście – dlaczego więc mielibyśmy odmawiać sami sobie własnej radości? Zobaczcie, ilu jest ludzi (może nawet wśród Waszych znajomych), którzy dzięki marzeniom coś osiągnęli. Po dłuższym zastanowieniu może zebrać się ich niezła ilość :) Czy to nie jest mocny argument, aby wstać i zacząć działać? :)

Mam dla Was zadanie: zróbcie listę ze swoimi marzeniami. Na samej górze wstawcie te, które faktycznie mogą wymagać trochę czasu, a schodząc w dół zapisujcie takie, które możecie spełnić pstryknięciem palca. Każde jedno ze spełnionych marzeń odhaczajcie na tej liście. Nawet nie wiecie, jakiego ogromnego motywacyjnego kopa dostaniecie, kiedy zdacie sobie sprawę, że marzenia to coś, co jest cały czas wokół nas i wcale nie ma aż tak ogromnego problemu z ich realizowaniem! Dajcie sami sobie siłę do dalszego działania! :)

Jeśli chcecie się podzielić – dajcie znać, jakie Wy macie marzenia :) Ja mam ich wiele, ale na moment obecny największym chyba jest podróż do: Tokio, Grecji, Paryża, Londynu, Nowej Zelandii i Los Angeles. A przy okazji pierwszy raz polecieć samolotem. Zaraz po tym ogromna ilość czytelników bloga. A jeszcze dalej spotkania z ulubionymi muzykami i pisarzami :)

Pamiętajcie: marzenia to coś niezbędnego w naszym życiu. Są motorem działania, spiritus movens :)

„Dążenie do marzeń potrafi boleć. Będą się też śmiać z Ciebie ludzie. To pewne.

Ale wiesz, co masz robić.”

Zobacz inne:

5 komentarzy

  1. Zgadzam się z każdym zdaniem! Marzenia się spełniają! Mam tego masę przykładów. Musimy marzyć! Dzięki temu nasze życie jest piękniejsze, szczęśliwsze a i szansa na osiągnięcie tego, o czym marzymy jest z dnia na dzień coraz większa! Genialnie napisane! Dzięki Kochana za ten wpis! <3

  2. Uwielbiam tytułowy cytat! Muszę wydrukować i powiesić w widocznym miejscu, koniecznie! :)
    Czerwone Porsche? Czerwone Ferrari, a Porsche czarne!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *