Otwieram wino

wino

Nie wiem jeszcze, co będziemy dzisiaj robić. Ale czekam na Ciebie z niecierpliwością.

Czwartkowy wieczór. Wiosenne, ciepłe już powietrze wpada przez otwarte okno, przynosząc do mnie zapach kwitnącego bzu. Spokojna cisza, poprzetykana dalekimi odgłosami jadącego tramwaju i delikatnymi dźwiękami jazzu wydobywającego się z głośników. Wiem, że ten wieczór będzie udany, czuję to w głębi. Jeszcze nie wiem, jak wszystko się potoczy, ale czekam.

Otwieram wino. Nasze ulubione – białe, półwytrawne. Siedzę ubrana tylko w zwiewną koszulkę, w której moje piersi wyglądają naprawdę dobrze. Jest delikatnie wyzywająco, ale ze smakiem – w końcu lepiej zostawić coś dla wyobraźni. Paznokcie u stóp pomalowane na czerwono, bo wiem, że tak lubisz najbardziej. Na oku czarna kreska, włosy rozpuszczone, ułożone w delikatne fale. Lubię siebie taką.

Wiem, że mam przed sobą jeszcze kilkanaście minut samotności. Wsłuchuję się w zniewalającą rozmowę pianina i trąbki, którym w tle towarzyszy niski szept kontrabasu. Wdycham ciepłe powietrze, zachwycając się ulubionym od dzieciństwa zapachem. Sączę powoli wino, delektując się każdym łykiem. Nie myślę o niczym konkretnym, pozwalam swoim myślom odpłynąć na nieznane im jeszcze wody. Jest tylko jedna myśl, na której faktycznie się koncentruję. To myśl o Tobie.

Spoglądam na zegarek. Powinieneś być dosłownie za chwilę. Na tę myśl czuję narastające we mnie napięcie. Fale ciepła przepływają mi po karku i plecach, a z drugiej strony czuję delikatną gęsią skórkę. Serce bije mi zdecydowanie mocniej, oddech jest płytki i urywany. A nawet Cię jeszcze tutaj nie ma. Potencjalne wizje tego wieczoru oplatają moją wyobraźnię.

Z marzeń wyrywa mnie nagły, ostry dźwięk dzwonka. Wstaję i powoli podchodzę do drzwi. Nawet nie pytam, kto to, bo wiem, że to Ty. To nie mógłby być ktokolwiek inny. Nie tu, nie teraz.

Uchylam drzwi. Jeszcze zanim Cię widzę, do moich zmysłów napływa oszałamiająca woń Twoich perfum zmieszana z zapachem skóry. I już wiem, że Ci się nie oprę. Świadomość może sobie mówić co chce, ale nie będę jej słuchać. Nie dzisiaj.

Wręczasz mi różę i delikatnie całujesz w policzek, a ja wpatruję się w ten specyficzny blask w Twoich oczach. Nigdy nie potrafiłam go nazwać, nie wiem, czy kiedykolwiek mi się to uda. Podajesz mi dłoń, prowadząc do pokoju. Sam idziesz do kuchni po lampkę do wina – doskonale wiesz, gdzie są. Jak mógłbyś tego nie wiedzieć, bywając u mnie tak często. Wracasz, wchodząc pewnym krokiem, a ja uświadamiam sobie, jak bardzo podnieca mnie Twój widok.

Nalewasz nam obojgu wina. Nie pytasz, dlaczego butelka jest otwarta, bo przecież znasz odpowiedź. Bierzesz łyk, patrząc mi głęboko w oczy. Pytasz, jak minął mi dzień. Rozmawiamy. O planach, o marzeniach, o tym, co chcemy robić jutro i za pół roku. Czuję, że przy Tobie mogę wszystko.

Nie zauważamy, kiedy kończy nam się wino. Pociągasz ostatni łyk, wyciągasz mi lampkę z dłoni, odstawiasz obie na stół. I zanim zdążę coś powiedzieć, czuję, że przypierasz mnie do ściany. Kiedy Twoje usta spotykają się z moimi, odpływam całkowicie. Nie myślę o otaczającym świecie, marzę tylko o Tobie. Czuję na brzuchu napierającego Ciebie. Ostrożnie rzucasz mnie na łóżko.

Jest cudownie. Chcę, żeby ta chwila trwała wieczność, chcę, żeby nie było nic innego. Chcę tylko Ciebie.

Zobacz inne:

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *