Odchodzę

Zostawiam po sobie kubek niedopitej porannej kawy i jej ślad na białym biurku; kapcie wciśnięte pod łóżko, kilka luźnych stron z notatkami powieści i jasną sukienkę, którą tylko raz miałam na sobie. Zostawiam książkę z zagiętym rogiem, której już nigdy nie dokończę i puste pudełko po ulubionej płycie.

Zostawiam kartonik zdjęć z dzieciństwa i koszyk z dziesiątkami nie do końca wypisanych długopisów. Flakon z resztką perfum. Kilka napoczętych do Ciebie listów, które nigdy nie miały zostać wysłane.

Nie biorę dużego bagażu. Ot, kilka najpotrzebniejszych bluzek, para spodni, dwie ważne książki. Wszystko inne będę mogła kupić, gdziekolwiek nie wyląduję.

Oprócz tego zabieram ze sobą ogromne pudło wspomnień.

To pudło ma w środku kartonową przegródkę. Większość to jasne i dobre wspomnienia, ale kilka procent to te mroczne, ciemne, wywołujące gęsią skórę. Ta przegródka jest po to, żeby nigdy się nie pomieszały. Żeby spomiędzy bieli nigdy nie prześwitywała czerń.

Nie w tym pudle.

Przekładam wspomnienia w taki sposób, żeby te jasne leżały na górze. Chcę widzieć tylko je, otwierając to pudło. Cały czas będę wiedzieć o tych ciemnych, ale nie chcę się na nich skupiać.

Przez całą swoją drogę, do końca życia, będę codziennie wyciągać po jednym takim wspomnieniu. Nie chcę, żeby się zakurzyły, nie chcę, żeby wyblakły. Podczas samotnej wędrówki dobrze będzie mieć je przy sobie.

Mimo tego, że to pudło jest spore, ciężkie i nieporęczne, zawsze będę nieść je ze sobą.

Bo chcę pamiętać.

I nigdy Cię nie zapomnieć.

Nigdy nie zapomnieć nas.


Sylwia Koladyńska