Nie pracujesz na etat? Nie wiesz, co to życie!

blogerzy zarobki

Jak o czymś robi się głośno, to wiedz, że sprawa tyczy się hajsu. Oczywiście tego cudzego.

Znowu wypłynął na powierzchnię temat tego, ile zarabiają blogerki. I znowu słychać typowy ból dupy standardowego Polaka. Bo on nigdy nie zobaczy na koncie takiej kasy, jakie one zgarniają za jeden wpis. I uważa, że problemem nie jest to, że sam ma taką mentalność, ale to, że tym blogerkom ktoś chce taki hajs płacić. Kurwa, co Ci do tego? Nikt nie wydaje przecież Twoich pieniędzy.

Pod kątem finansów, na blogerów media mają oko już od dobrych kilku lat. Bo nie umieją zrozumieć, że świat idzie do przodu, że kształtują się nowe zawody, że praca może być przyjemnością. Będą pluć jadem, bo nigdy nie będą na tyle mądrzy, żeby ustawić się tak samo, jak blogerzy. W zasadzie oni plują tym jadem na każdego, kto zarabia dużo, a przynajmniej więcej od nich. Bo zatrzymali się umysłowo na czasach komuny i myślą, że wszyscy muszą mieć po równo. Nie, nie muszą. Ci, którzy umieją ruszyć mózgiem, zawsze będą mieć więcej i lepiej. Bo oni nie trują, jakie życie jest zjebane, tylko zakasują rękawy i biorą się do pracy.

Ah, przepraszam, dla dużej części społeczeństwa tego nie można nazwać pracą. Rozwalił mnie komentarz pod artykułem na pudelku: „Zapraszamy do prawdziwej pracy. 40h tygodniowo na zlecenie. Paniusia wymiękłaby po 2 dniach.”. Jak jesteś takim idiotą, że nie umiałeś ustawić się w życiu lepiej i zmuszony jesteś zapieprzać te 40 godzin tygodniowo na umowie zlecenie, to współczuję ci z całego serca, serio. Co innego rozwijać się i dorabiać, a co innego utrzymywać się z takiej roboty. Business is business. Nie umiesz ogarnąć, to będziesz zapieprzał.

Śmieszy mnie mentalność ogromnej ilości osób, że praca nie ma sprawiać przyjemności, bo jest pracą. No tak, logiczne. Najlepiej rzucać kurwami na prawo i lewo, bo znowu musisz oglądać znienawidzonego szefa i wykonywać obowiązki, których nie cierpisz. Z pewnością jesteś świetnym i efektywnym pracownikiem!

No przecież wrzucenie zdjęcia kotka czy pieska to nie jest praca. Ogarnięcie komunikacji w social mediach też nie – przecież nawet polak malkontent korzysta z fejsa, to każdy może. Skrobniesz coś na kolanie i myślisz, że jesteś panem świata?

Tak, tak myślę.

Bo będąc blogerem musisz mieć inne, otwarte spojrzenie na świat. Będąc blogerem ciągle się rozwijasz, a nie stoisz w miejscu, jak większość ludzi i tradycyjnych mediów. Bo blogerzy cały czas idą do przodu, kiedy tradycyjne media zastanawiają się, jak nie upaść.

Myślicie, że wybrałam dziennikarstwo, bo chcę pracować jako dziennikarka? No way. Poszłam na to, żeby się rozwijać – żeby nauczyć się tworzyć dobre teksty, wymyślać chwytliwe tytuły i leady, żeby dowiedzieć się, jak działa Public Relations, jak promować siebie i swoją markę. Wszystko dla bloga. Nie dla papierka, nie dla potencjalnej, odległej pracy. Dla siebie, dla bycia dobrym blogerem.

Blogerzy i tak zarabiają o wiele mniej, niż prasa czy telewizja. A mają nie tylko większe zasięgi, ale i społeczność, która jest największą wartością i nie da się jej wycenić ilością monet. Kiedy dołożyć do tego subiektywność blogera, otrzymujemy medium doskonałe. Tylko buraki nadal będą krzyczeć na wieść o tym,  że blogerzy zarabiają. Jak tak im to przeszkadza – naprawdę, nic nie stoi na przeszkodzie, aby pracowali te 40 godzin tygodniowo całkowicie za darmo. No bo jak to – dostawać wynagrodzenie za swoje umiejętności?

Zobacz inne:

28 komentarzy

  1. Ale to nie dotyczy tylko blogerek, choć owszem, w tym przypadku jest szczególne częste. Jednak często czytam, jak to dobrze mają informatycy. Im płacą kilka- kilkanaście tys. miesięcznie i żyją jak paniska. Tylko o ile wiem, to o nie jest płacenie za nic. Ktoś dużo pracował aby móc tyle zarabiać. A jak siedzę na kasie w markecie i mi nie pasuje to zamiast mówić, że mi nie pasuje to szukam co mogę zmienić, bo zawsze coś można. A jak zamiast starać się coś zmienić wolę wygodnie kończyć pracę po 8h to nie narzekam, że inni mają lepiej.

    1. O, to, to – informatycy. Dobry temat – mój chłopak jest programistą. I mój ojczym kompletnie nie potrafi zrozumieć, dlaczego w tej branży są takie zarobki, jak to przecież „jakieś pisanie”. No niekoniecznie.
      A co do zmian – masz całkowitą rację :) Ile nie słyszę narzekań, że tu źle, tam niedobrze – ale nic nie zmienię, bo mi się nie chce/nie mam czasu/nie mam predyspozycji/nie mam pieniędzy. I tak w kółko.

  2. Moim zdaniem każda praca jest ważna i każdemu, kto wkłada siły w to co robi należy się szacunek, niezależnie od tego czy jest górnikiem, blogerem, czy dyrektorem banku.

  3. Dobry tekst. Ludzie sobie tak dużo zazdroszczą. (inaczej ujęłam twoje słowa, że żal im dupę ściska :) To jest takie smutne i prymitywne. Ludzie, walczcie o swoje marzenia a nie czepiacie się marzeń innych. Ktoś chce blogować, proszę uprzejmie. I nikomu nic do tego jeśli dobrze na tym zarabia.

  4. Mocny tekst. Nie da się ukryć. Również nie znoszę zaglądania w kieszeń, ani narzekania. Jednak nie całkiem się zgadzam z całym wpisem. Co nie zmienia faktu, że mocny, dobrze się czyta i wiele w nim prawdy.;) pozdrawiam

  5. Dobrze napisane, każdy od czegoś zaczyna, ale zaczyna a nie się na tym zatrzymuje. Uwielbiam czytać blogi, a w szczególności te (niestety) najbardziej wyśmiewane i niecenione, czyli blogi fashion,lifestyle … Ostatnio miałam na korepetycjach z angielskiego opowiedzieć o znanej cenionej przeze mnie osobie. Chyba nikogo nie zdziwię, że nie opowiedziałam o nikim z telewizji. Opowiedziałam o Jessice Mercedes, która niewąptliwie ciegle idzie do przodu … zaczynała jako kelnerka w restauracji babci, ale cały czas miała aspiracje, wszystko robiła, żeby teraz być tu gdzie jest. A niewątpliwie jest bardzo daleko :) Mogła się zatrzymać i całe życie marudzić na surową babcię, później odziedziczyc jej restauracje i znów marudzić, że musi zamawiać coca-cole, zamiast ją produkować … miała pomysł na siebie i go wcieliła w życie. Teraz to ona zarabia na sobie, a nie jej szef na niej. Choć w sumie jej szef też na niej zarabia … jedynie, że ona sama jest sobie szefem :D

    Nie powinno być takich błahych afer o to ile kto zarabia – skoro nikogo nie okrada, a zarabia ciężką (niekoniecznie fizyczną, ciężka praca to nie tylko przerzucenie 3ton węgla dziennie) pracą, niech zarabia. Ale takie afery są o tyle fajne, że czytając komentarze okazuje się, że jednak 1/10 osoba ma trochę oleju w głowie i pisze mądrze. Tak ja Sylwia, czy wiele osób komentujących ten i inne wpisy na owy temat :)

  6. Widzę, że temat zarobków różnych zawodów ponownie wypłynął i będzie się odbijał czkawką w blogosferze przez najbliższe kilka dni. Brawo Sylwia za refleks :) Mądrze o różnicach w zarobkach pisał ostatnio Prokop. Jego podejście jest mi osobiście bardziej bliższe aniżeli przekonanie zgorzkniałych ciężko pracujących Polaków albo rozpieszczonej przez agencje blogosfery. Chociaż Twoje zdanie dotyczące wzięcia sprawy w swoje ręce jest mi bardzo bliskie, to nie mogę przyklasnąć i powiedzieć „tak, zgadzam się, nie ma co polemizować z malkontentami”.

    1. Czytałam tekst Prokopa, o którym mówisz, zdecydowanie na plus :)
      I mimo tego, że nie przyklaśniesz – nie obrażę się :D Co nie zmienia faktu, że na włażenie z buciorami w cudze życie, szczególnie to finansowe, zawsze będę oceniać tak samo – malkontenci będą jęczeć, patrząc na tych postawionych wyżej, ale nie będzie im się chciało nic z tym zrobić. W tym jesteśmy lepsi – możemy czuć zazdrość, ale tą dobrą, która zmotywuje nas do wzięcia spraw w swoje ręce :)

  7. „Jak jesteś takim idiotą, że nie umiałeś ustawić się w życiu lepiej i zmuszony jesteś zapieprzać te 40 godzin tygodniowo na umowie zlecenie…” wyobraź sobie, że niektórym nie udało się ustawić. Przeciwnie – niektórych to życie ustawiło, a nie na odwrót. I zapieprzają po 80 godzin tygodniowo by utrzymać rodzinę.

    Wiem, wiem, świat byłby piękny gdyby wszyscy byli takimi blogerami i pracowali dla przyjemności i pieniedzy. Ale wtedy blogerka nie miała by bułek na śniadanie, pozamiatanych ulic. W ogóle by ulic nie było. Bo może i by ktoś zaprojektował, ale kto by z łopatą latał? NO IDIOTA.

    PS nie hejtuje. podchodzę krytycznie do tekstu. doceniaj to co masz, lecz szanuj przy tym innych. Inaczej staniesz się taka jak ten „Standardowy Polak”
    możesz skasować nieprzychylny komentarz tak jak robią to twoi koledzy blogerzy. ważne żebyś przeczytała.

    PS 2 nie uważasz, że usuwanie nie wygodnych komentarzy odbiera wiarygodność Blogera?

    Gorąco pozdrawiam

    1. Idiotami nazywam tylko te osoby, które uważają, że pracą jest tylko praca na etat, albo tych narzekających, ale kompletnie nie robiących nic w kierunku, żeby to zmienić. Kompletnie nie nazwałabym tak osoby, którą życie zmusiło do takiego, a nie innego trybu życia – jednak idiotyzmem jest poddać się temu, zamiast chociaż próbować zmienić stan rzeczy :) Taki mój pogląd :) Chęci to połowa sukcesu.
      Co do PS2 – uważam, że nie wszystkie niewygodne komentarze wymagają usunięcia, ale kiedy komentujący pokazuje ewidentne czepialstwo, lepiej to usunąć, niż wdawać się w niekończącą się dyskusję ;)

      1. ten komentarz był trochę czepialski, jednak nie usunęłaś. pewien twój kolega Joszi, w poprzednim ustroju mógłbym zostać Sekretarzem Generalnym ds. cenzury. usuwa nawet neutralne komentarze, które pozbawione są wazelinki i wchodzenia w dupę ;) W ten sposób Blogerem roku to chłopaczyna nie zostanie. Tobie krzyż na drogę ;)

        1. Nie był czepialski – wyraziłeś swoją opinię :) Czepialstwo to co innego :D
          A co do usuwania jako takiego – bloger jest Panem i Władcą swojego bloga, więc ma prawo decydować o tym, co wyjdzie na widok publiczny, a co nie :) Takie moje zdanie :)

        2. Joshiego ma bardzo specyficzne podejście do osób, które czytają jego bloga i do tego jak traktuje komentarze na nim zamieszczane. Z gruntu wywala tych co sprawiają, że nie może ze spokojem napić się kawy ;)
          No i pamiętaj – nikt nie ma prawa podskakiwać blogerowi na jego rewirze. Podskoczysz to się bujaj – nie potrzebuję Ciebie ;) A na Bloga Roku ma duże szanse w przyszłym roku, więc się nie zdziw, jak go zobaczysz na gali.

          1. Dokładnie, dobrze to ująłeś :) To jest trochę tak, jakby przyszli do Twojego domu goście i zaczęli krytykować wystrój i Twoje umiejętności kulinarne. Z miejsca dziękujemy.

  8. Kiedyś właśnie rozmawialiśmy z Kamilem Macherem o tym, że to są po prostu cioty, które boją się zaryzykować i zrobić coś ze swoim życiem, zamiast narzekać na szefa, pracę, brak urlopu. Grunt to się w życiu ułożyć tak, żeby było się szczęśliwym. A co do hejterów… Oni nie zdają sobie sprawy, że pisanie bloga to godziny szukania materiałów, tworzenia grafik, miesiące ciężkiej pracy i budowania społeczności, by dostać próbki szamponu. Pytanie czy warto się tym przejmować? Niech się wściekają. że muszą zapieprzać, blogerom od tego zarobki nie spadną ;)

    1. No właśnie – „Grunt to się w życiu ułożyć tak, żeby było się szczęśliwym”. Jeśli ktoś jest szczęśliwy zarabiając 1500zł miesięcznie – bardzo proszę! Jeśli satysfakcjonuje go stała praca na etat – super! Niech każdy robi co lubi, a jeśli nie pasuje – niech próbuje to zmienić, a nie hejtuje, że innym się udało, a jemu nie :)

  9. O! I takie wpisy trzeba częściej pisać. Jak już zacznę coś zarabiać i ktoś mi się przyczepi do tyłka to będę pisał swoje, ale teraz chcę czytać innych :) Fakt, polska mentalność jest trudna do zniesienia, ale to trzeba, po prostu olać i iść się kąpać do swojej wanny o powierzchni 5m2, z widokiem na ocean i służbą na każde skinienie.

    Oraz skrobać tekściory na kolanie i myśleć, że się jest panem wszechświata.

    1. Polska mentalność bazuje na: „O, ma lepiej ode mnie? Nie lubię go!”, zamiast pójść do takiej osoby i zapytać o porady, wskazanie ścieżki do takiego życia. Najlepiej siedzieć z założonymi rękami i czekać, aż podadzą na tacy :D

  10. Chyba wiem o którym artykule piszesz.

    Dotarłem do „źródła” (co trudne nie jest, opisane jest pod screenami) i zobaczyłem blogspota który jest prowadzony przez ludzi z „bólem dupy”. Sytuacja podobna nieco do „Instagramowych modelek”.

    Nie rozumiem, jak można się irytować czyimiś sukcesami i sposobem zarobku. Czasem sam patrzę zazdrosnym okiem na rówieśników którym powodzi się lepiej, ale to tylko motywuje by się zebrać w sobie i wyśróbować stawkę godzinową.

    1. No właśnie! Ja też czuję zazdrość, patrząc na „większych” blogerów – ale to jest ta dobra zazdrość, która daje motywacyjnego kopa, żeby samemu zabrać się do roboty!
      I to w jakiejkolwiek dziedzinie. Zarabianie na blogu zarabianiem na blogu, ale przykładowo moi dziadkowie nie potrafią zrozumieć dość częstych zmian pracy, bo są przyzwyczajeni do systemu, że jak zaczynasz pracować w wieku 20 lat, to w wieku 45 nadal będziesz w tej samej firmie, na tym samym stanowisku, wykonując ciągle te same obowiązki. A to się zmieniło, mocno. Szukam tego, co chcę robić – i nie ukrywam, blogowanie jara mnie z tego wszystkiego najbardziej :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *