Na noc czy na wieczność?

Czuję na szyi ciepły, nierównomierny oddech. Wbijam paznokcie w Twoje plecy, Ty odwdzięczasz się, łapiąc w zęby mój obojczyk. Trzymasz mnie mocno za włosy, żebym patrzyła Ci w oczy, podnieca Cię to. Z każdym Twoim ruchem dociera do mnie zapach perfum i rozgrzanego ciała. Nie chcę, żeby ta noc się kończyła.

∗∗∗

Deszczowy, zimny dzień. Jeden z tych, kiedy nie masz ochoty na nic innego, jak siedzenie pod kocem z pachnącą, jaśminową herbatą w dłoni i sporym zapasem odcinków ulubionego serialu. Dzień, w którym okazuje się, że jednak da się zrobić coś z niczego – odkrywasz w sobie talent kulinarny na miarę „Hell’s Kitchen”, bo wyciągając resztki z lodówki i niespodzianki z głębi szafek tworzysz coś, co da się zjeść i nawet od tego nie umierasz. Ale przecież nie zbierzesz się na taką odwagę, żeby wyjść do sklepu – postawienie nogi poza progiem domowych pieleszy wydaje się niemal tak dużym wyzwaniem, jak wyjście na powierzchnię w postapokaliptycznych opowieściach. A Ty nie chcesz przecież skończyć jak biedny stalker, zjedzony przez nieznane monstra.

Ja też nie chciałam, dlatego twardo siedziałam na tyłku, nadrabiając wszystkie serialowo-gazetowe zaległości. No i, nie oszukujmy się, plotki i ploteczki też do nadrobienia były – w tym celu w przerwach między odcinkami przeglądałam fejsa. O, ta się zaręczyła, ci się rozstali, a ci będą mieli dziecko. Przeglądanie cudzych perypetii z wypiekami na policzkach przerwał mi dźwięk wiadomości. Otwieram, rzucam okiem, któż się dobija – hmm, nie znam. Ba, w ogóle nie kojarzę ani nazwiska, ani twarzy.

„Cześć, znam Twojego bloga i tylko chciałem dać znać, że fajnie się czyta te teksty. Tak mnie naszło, bo chyba widziałem Cię ostatnio na mieście, też tutaj mieszkam. Ładna jesteś :)”

Ależ kurwa oryginalny podryw. Nie no, godny medalu. Ba, orderu sebixa! Odpisałam tylko „Miło mi, dzięki” – żeby przypadkiem się nie wydało, że jestem zimną suką. Wiecie, w internetach nic nie ginie.

∗∗∗

Jeszcze tego samego dnia napisałeś ponownie. Pamiętam, że miałam nie odpisywać, bo wydawałeś mi się jakimś dzieciakiem, który wyrywa panienki na wyświechtane teksty, ale stwierdziłam „A, #yolo, nie umrę przecież, jak mu odpiszę.”. Pierwszy raz w życiu tryb yolo faktycznie mi się udał i wyszedł na dobre. Od słowa do słowa, od zdania do zdania – okazało się, że całkiem w porządku nam się rozmawia, a nawet mamy wspólne zainteresowania. No, kto by się tego spodziewał.

∗∗∗

Okazało się, że miło rozmawia się nie tylko przez Internet. Udało Ci się przekonać mnie na wyjście – umówiliśmy się na kawę. Kawiarnia o godzinie 16 to chyba najbardziej neutralny grunt. Ubrałam się dość zwyczajnie, zrobiłam trochę mocniejszy makijaż. Lubię dobrze czuć się we własnej skórze.

Pierwsze spotkanie, a ja odpadłam. Zabrzmi to banalnie jak skurwysyn, ale w życiu nie widziałam u faceta tak zielonych oczu. Średnio umiałam skupić się na rozmowie, zauważyłeś to. Przenieśliśmy się do innego lokalu. Godzina 21:00, kolacja przy winie. Nie spodziewałam się, że może być tak miło. W zasadzie to nie pamiętam kiedy czułam się przy kimś tak swobodnie.

I seksownie. Dolewając wina delikatnie dotykałeś mnie po dłoni, podczas rozmowy patrzyłeś prosto w oczy, dawałeś do zrozumienia, że chętnie widziałbyś mnie w swoim łóżku. Ale nie obrażało mnie to. Ba, pochlebiało wręcz. Dlatego nie miałam nic przeciwko, kiedy zaproponowałeś kupno butelki białego wina i pójście do Ciebie.

∗∗∗

Od razu wyczułeś, co lubię. Nie było sztucznej delikatności, nie było powolnego ściągania ubrań. Bezprecedensowo popchnąłeś mnie na łóżko i wręcz zerwałeś ze mnie to, co miałam na sobie. Całowałeś mocno, agresywnie. Wiedziałeś, jak mnie dotknąć, żebym nie mogła wytrzymać z podniecenia.

A teraz czuję na szyi ciepły, nierównomierny oddech. Wbijam paznokcie w Twoje plecy, Ty odwdzięczasz się, łapiąc w zęby mój obojczyk. Trzymasz mnie mocno za włosy, żebym patrzyła Ci w oczy. Czuję się tak szalenie kobieca i pożądana jak jeszcze nigdy. Nie chcę, żeby ta noc się kończyła.

∗∗∗

Leżymy zmęczeni, paląc papierosa. Cholera, ależ Ty jesteś przystojny. Zastanawiam się, czy to jednorazowy numerek, czy spotkamy się jeszcze. Czy będziemy tylko przyjaciółmi na noc, czy może na wieczność?

 

cdn.

Zobacz inne:

5 komentarzy

  1. Ajjj.. Umiesz pobudzić wyobraźnię. I przed oczami miałam wspomnienia z miłości podobnej która przytrafiła mi się jakiś czas temu.. Brawo TY :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *