Miłość, która jest na zawsze.

Są rzeczy i ludzie, których kochamy tylko na chwilę, na moment, przelotnie. Jednak czasami, z szansą jak jeden do miliona, trafi się miłość, która będzie się tlić aż do końca.

Pożegnaliśmy dzisiaj jednego z największych aktorów tych czasów. Alan Rickman jest już w tym lepszym miejscu, gdziekolwiek by nie było i jakkolwiek by nie wyglądało. Cały czas jest w głowie to niedowierzanie, to dziwne uczucie, że człowiek w kilka zaledwie sekund może stać się wspomnieniem.

Ale wspomnienia żyją w nas, dopóki my żyjemy.

Nie mam w zwyczaju przypisywać danego artysty, aktora czy muzyka do jednej rzeczy, jaka mi się z nim kojarzy. Zazwyczaj staram się pamiętać o całym jego dorobku.

Jednak nie w tym przypadku. Po prostu nie potrafię.

Alan Rickman to dla mnie uosobienie jednej z najdzielniejszych i najsmutniejszych jednocześnie postaci, jakie dane mi było poznać. Postaci, która jest dla mnie żywa, która jest dla mnie prawdziwsza, niż niektórzy stąpający po Ziemi ludzie.

To przecież profesor Snape.

Nie bez powodu przy informacji o jego odejściu można było dzisiaj zobaczyć wznoszone do nieba różdżki. Dla niektórych osób to po prostu kolejna śmierć, kolejna znana osoba, która odchodzi z tego świata.

Jednak dla fanów Harry’ego Pottera to coś więcej.

To utrata kawałka dzieciństwa. Jakby ktoś wyrwał strzępek wspomnień i wyrzucił go na wiatr. Mam poczucie, jak gdyby odszedł ktoś, kogo dobrze znałam.

Jednak wspomnienia nie umierają. To jedna z tych miłości, które trwać będą wiecznie. „Przez te wszystkie lata. Zawsze.”

always

Zobacz inne:

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *