Kochanie, mam raka

W związkach zazwyczaj słyszy się: „Kochanie, mam dla Ciebie niespodziankę”, „Kochanie, mam dla Ciebie kwiaty”, „Kochanie, mam bilety na wyjazd”. Jednak nie zawsze jest tak prosto, tak ładnie, tak kolorowo. Czasami życie stawia nas przed najtrudniejszą przeszkodą, jaką tylko da się wyobrazić. Przychodzi ze słowami: „Kochanie, mam raka”.

Wyobraź sobie zwykłą parę, jaką z pewnością posiadasz w gronie swoich znajomych. Kochającą się dwójkę ludzi, którzy podjęli decyzję o wspólnym przemierzaniu przez życie. Ludzi, którzy są ze sobą szczęśliwi, choć czasami zdarzają im się gorsze dni. Nie wymuskaną parę z obrazka, ale właśnie normalnych, zwyczajnych ludzi, jak Ty czy ja.

Marysia i Paweł byli właśnie taką parą. Przyjemnie im było ze sobą, od dwóch lat mieszkali razem – przeprowadzili się do większego miasta zaraz po maturze. Oboje studiowali, Paweł wybrał kierunek dzienny, zaś Marysia jak najszybciej chciała zdobywać doświadczenie i poszła do pracy, studiując zaocznie. Przez te 2 lata wspólnego mieszkania przeżyli kilka solidnych burz z piorunami, które jednak tylko umocniły ich związek. Czasami bywało gorzej, jednak większość dni była z gatunku tych dobrych. Mieli wspólne marzenia i plany, wspólne pasje i wspólnych znajomych. Byli po prostu, najzwyczajniej na świecie, szczęśliwi.

Aż do pewnego listopadowego dnia.

Marysia od kilku tygodni nie czuła się najlepiej. Tłumaczyła to sobie przepracowaniem, stresem i jesienną chandrą. Bagatelizowała wszelkie objawy, obiecując sobie, że za kilka tygodni weźmie dłuższe wolne i po prostu odpocznie. Jednak teraz nie miała na to czasu – w pracy dostała awans i spadło na nią kilka dużych projektów, na uczelni co weekend miała kolokwia, a przecież trzeba było jeszcze znaleźć chwilę dla siebie. Jednak Pawła coś tknęło. Marysia stała się małomówna i taka… szara. Zgasły te radosne płomyki w jej oczach i miał wrażenie, że cała tak gaśnie. Martwił się, więc prawie siłą wysłał ją na badania. Poszedł razem z nią – dla pewności, że weszła do gabinetu. Kochał ją nad życie i chciał się upewnić, że wszystko jest w porządku.

Nie było.

Po kilku tygodniach Marysia dostała telefon od swojego lekarza. Poprosił, aby przyszła do gabinetu, ponieważ muszą porozmawiać.

Była przekonana, że po prostu powie jej, że powinna odpocząć, przepisze jakieś tabletki i wszystko wróci do normy. Diagnoza jednak była inna. Marysia przerażona i zapłakana wróciła do domu.

Paweł otwierając jej drzwi od razu wiedział, że stało się coś bardzo, bardzo złego. Padły trzy krótkie słowa, które były niczym nagła i gwałtowna lawina w spokojnej dolinie:

– Kochanie, mam raka.

•••

Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, kiedy i na kogo padnie wyrok. Możesz być szczęśliwą, 20-letnią studentką, 35-letnim prezesem dużej firmy i 60-letnią babcią na emeryturze. Informacja o nowotworze zawsze jest ogromnym ciosem. Walka z rakiem to otwarta wojna, w której nie można przewidzieć, która ze stron wygra.

Ale możesz wspomóc w dostawach amunicji. Nadchodzi czas rozliczeń podatku – możecie przekazać swój jeden procent na fundację Alivia, która wspiera osoby walczące z rakiem. Wypełnienie tego dodatkowego okienka w formularzu PIT zajmuje dosłownie minutę, a możesz (dosłownie!) pomóc uratować życie. Może nawet niejedno. Wierzę, że jesteście dobrymi ludźmi i razem ze mną będziecie nieść pomoc.

TUTAJ dowiecie się dokładnie, jak przekazać swój 1% podatku na fundację Alivia. Zapoznajcie się proszę z jej działalnością i zobaczcie, jak wygląda pole walki z nowotworem:

Zobacz inne:

3 komentarze

  1. Jestem pod wrażeniem, serio! Myślałam, że to zwykłe opowiadanie – swoją drogą mega wzruszające – a tutaj fundacja. Moim zadaniem warto przekazać ten 1% – podatku.
    Walka z rakiem to okropny czas o dla chorego, i dla rodziny…

  2. Tak zachęcającej akcji jeszcze nie widziałam! Czytałam z przejęciem, co będzie dalej a tutaj taka niespodzianka! Działasz niesamowicie! Życzę dalszego zapału do pracy! ;*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *