Dzień dobry Polsko

Jak to się zwykło mówić w ostatnich latach: „Kraj piękny, tylko ludzie kurwy”. Nie umiem się z tym nie zgodzić. Po prostu nie potrafię, niezależnie od tego, jak bardzo bym chciała.

Wstałam dzisiaj bez pośpiechu, zrobiłam kawę i podeszłam z nią do okna. Taki mój codzienny rytuał – spojrzeć na niebo, usłyszeć tramwaj w oddali, na minutę oderwać się od świata. Dzisiaj mi się to nie udało. Dzisiaj widok za oknem sprawił, że w ułamku sekundy z hukiem wróciłam na ziemię.

To flagi.

To wiele flag w oknach.

To wiele flag niepodległego kraju.

Kraju, który powinnam kochać całym sercem, ale nie potrafię.

Zastanawia mnie, ile z tych wszystkich osób decydujących się manifestować swój patriotyzm robi to z faktycznej miłości do ojczyzny, ilu z nich „bo wypada”, a ilu wykorzystuje symbol narodowy jako symbol homofobii.

Ja nie chcę być hipokrytką, dlatego tej flagi nie wywieszam w ogóle.

Wychowywali mnie dziadkowie – pamiętam więc doskonale, że 11 listopada nie równał się dla mnie zwykłemu dniu wolnemu od szkoły. To był dzień, w którym nie tylko chodziliśmy na spacery. To był dzień, w którym co roku słuchałam wiele historii, uświadamiających mi, ile ludzi oddało życie, żebym mogła teraz mówić po polsku, uczyć się i po prostu żyć. Jako dziecko byłam dumna, że mogę żyć w tym kraju.

Później mi przeszło.

Bo zobaczyłam, że krew przelana przez tyle osób, ich poświęcenie i wiara zostają zwyczajnie zbeszczeszczone.

Jak mam kochać kraj, który zapada się sam pod sobą i to przez osoby nim rządzące?

Jak mam nie marzyć o wyjeździe stąd, kiedy za granicą mogę zarabiać o wiele więcej robiąc to samo?

Jak mam zakładać firmę i wspomóc gospodarkę, kiedy przepisy i podatki zabiłyby ją jeszcze przed narodzinami?

Jak mam żyć wśród ludzi, którzy chcą być patriotami, ale to co robią, to czysty nazizm?

Wierzcie mi, naprawdę chciałabym móc zostać w tym kraju. Mamy zbyt bogatą historię, żeby jej nie docenić, ale życie tutaj nie ma dla mnie perspektyw. Nie chcę widzieć, jak narodowcy palą tęczę, podpalają samochody i napadają na ludzi, bo mają inny światopogląd. Nie chcę słyszeć tych obrzydliwych słów wyrzucanych w stronę homoseksualistów, ludzi innej wiary czy pochodzenia. Mam marzenia, które zabija obecny system.

Boję się, że za kilkadziesiąt lat Polski nie będzie. Boję się, że zabije ją źle prowadzona polityka i gospodarka, że zabiją ją narodowi faszyści, odrzucając rozwój i otwarcie się na nowe, że zabije ją łączenie religii z polityką. I czuję się bezsilna, bo nie wiem, co w tej sytuacji możemy zrobić.

Kocham starą Polskę – jej historię, tradycje i folklor.

Nienawidzę nowej Polski – bo ludzie zrobili z pięknej damy brudną i poobdzieraną kurwę.

Zobacz inne:

8 komentarzy

  1. Nie zgadzam się z Pani tekstem. Jak pokazują obecne realia, to multi-kulti i otwarcie na tzw. „nowe” wyniszcza wspólną Europę. Dziś uderza się w narodowców przyprawiając im gębę (że tak Gombrowiczem polecę) i utożsamia z wszelkimi chuligańskimi wybrykami. Wierzę, że przyszłość należy do tych, którzy cenią sobie podstawowe wartości i obnoszą się właśnie z tymi flagami, które dla wielu są solą w oku. Niestety niektórzy reprezentują stanowisko naszego byłego premiera, dla którego polskość to nienormalność. Jeśli chce się łatwo kontrolować całe narody, najpierw trzeba pozbawić je ich tożsamości. Pozdrawiam!

    1. A ja się nie zgadzam komplenie z tym komentarzem. Narodowcy, którzy na co dzień gardzą homoseksualistami, wyzywają gimnazjalistów w rurkach, bo „prawdziwy mężczyzna” nie może tak się ubierać, szczycą się, że należą do rasy białej, a nie są „brudasami czarnuchami” albo „żółtkami z małymi penisami he he” i biją uczciwych obcokrajowców, którzy pracują w Polsce są jakimkolwiek wzorem? To zwykli przestępcy.
      Jakim cudem dopiero, gdy wyprowadziłam się z kraju. zobaczyłam, że moi znajomi innej orientacji mogą się trzymać za rękę w miejscu publicznym? Mogą sobie zorganizować wydarzenie społeczności LGBT i nikomu nawet nie przychodzi do głowy, żeby organizować jakiej protesty. To, co mnie w Polsce totalnie obrzydza to ta nienawiść do każdej inności, rasizm i ksenofobia. Po usłyszeniu od „prawdziwego białego Polaka” (jakiś random, którego nawet nie znam), że jestem szmatą dającą obcokrajowcom, bo mój chłopak jest Azjatą, zrozumiałam, że nie mam w tym kraju już czego szukać.
      A jeżeli dla kogoś jedyną dumą jest to, że jego rodzicielka usiadła kiedyś na białym penisie, to musi mieć bardzo smutne życie. No i „duma z bycia Polakiem”. Dumnym można być z własnych osiągnięć, a nie z czegoś, do czego nie przyłożyło się ręki i co zależy tylko i wyłącznie od przypadku.
      Cieszę się, że mogę mieszkać w kraju, który dał mi to czego Polska mi nie dała. Życzliwość. I ludzi, których kompletnie nie interesuje życie innych.

      1. Nie wiem gdzie spotyka Pani takich „patriotów”, ale współczuję w takim razie i proponuję spojrzeć trochę szerzej, niż tych parę wulgarnych przykładów. Jeśli to czy dany kraj kwalifikuje się w Pani mniemaniu do bycia: „fajny”, „nie fajny” , to podejście do homoseksualistów, to pozwolę sobie stwierdzić, że to bardzo płytkie podejście. Musiała Pani żyć w jakimś ograniczonym środowisku skoro tak to Pani odbiera. Nie wiem czy brak zainteresowania losem bliźniego jest taki dobry. Należy miłosiernie upominać innych, kiedy źle robią. Na tym polega odpowiedzialność za los drugiej osoby żyjącej w naszym otoczeniu.

  2. Mam podobne odczucia. Co prawda nie myślę o wyjeździe za granicę, a skoro nie chcę wyjeżdżać, to nie marudzę, że jest źle, ale kiedy słyszę „patriotyzm”, czuję niesmak.

  3. Może to kwestia osobistego systemu wartości, ale nie opuściłabym kraju tylko ze względów materialnych (nie mówię o jakichś skrajnych sytuacjach) ani dlatego, że jakiś procent ludzi wykazuje zachowania, których nie popieram. Po prostu nie łudzę się, że istnieje kraj pod tym względem idealny, a w końcu to tutaj jesteśmy u siebie. Zresztą to dla mnie trochę jak wybór pomiędzy niedoskonałymi, ale kochanymi rodzicami, a piękną, bogatą i nieskazitelną rodziną zastępczą.
    A cytat ze wstępu nie pochodzi z ostatnich lat. To Piłsudski. Znaczy się nigdy nie było idealnie :)

  4. Bardzo zgadzam się z tym co piszesz i mam całkowicie podobne myśli. Jedne moje dzieci już dorosły, drugie prawie dorosły, dlatego oprócz tego jak żyje się teraz w Polsce wiem jak jest w innych krajach i ten temat tez jest mi bliski. Bardzo pięknie to ujęłaś i świetnie opisałaś.
    Jedyne z czym się nie zgadzam jest to stwierdzenie: „Kocham starą Polskę-jej historię, tradycje i folklor”.
    Dla mnie to coś takiego jakbyś powiedziała np. (ponieważ mówimy o miłości to użyję słów bardzo dosadnie- przepraszam): kochałam babcię jak była młodsza, a teraz skoro jest schorowana i niedołężna, to już przestałam ją kocha. Bardzo Cię przepraszam za tak mocne porównanie ale dla mnie to tak właśnie zabrzmiało.

    Nie chcę tu powiedzieć absolutnie, że w Polsce jest dobrze i że nie widzę co się teraz dzieje. Ale na pewno mogę jedno tylko powiedzieć: każdy człowiek, który czuje się Polakiem czy jest Polką-Polakiem (czyli ja, Ty, Twoi dziadkowie, moi rodzice i wszyscy inni) w jakiś sposób przyłożyli i przykłada się do tego, co teraz dzieje się w Polsce.
    Nic nie stało się ot tak sobie bez przyczyny.
    Podstawową winą jest to, że wciąż my Polacy tylko narzekamy, a niewiele widzimy (albo nie chcemy widzieć) tego co dzieje się dobrego.
    Prawdą jest, ze te zmiany zachodzą wolniej niż w wielu innych krajach, jednak te kraje nie były tak zniszczone przez wojnę.
    Sądzę jednak, że gdy w końcu choć jakaś część Polaków przestała narzekać, to zmiany zaczęły by iść drastycznie ku dobremu, bo to nasze zbiorowe myśli stworzyły taką rzeczywistość jaką teraz mamy. A obecnie tylko większość narzeka ale mało kto chce uczestniczyć w „zbiorowym dobrym myśleniu o Polsce”?
    Ale też każdy ma jedno życie i nie każdy musi czekać i czekać w Polsce na jakieś tam zmiany. Każdy ma prawo wyboru i ma też prawo żyć w innym kraju.
    Nikt nie powiedział, że mamy obowiązek mieszkać w Polsce.

  5. Hej Sylwia! Przeczytalam Twoj wpis i mam pare refleksji ktorymi chcialabym sie z Toba podzielic. Wydaje mi sie, ze wywieszanie flagi ma chyba niewiele wspólnego ze współczesnym państwem. Ja ją zawsze wywieszałam jako symbol pamięci o tych którzy oddali swoje życie za ten kraj, nie jako pochwałę dla wspolczesnych polityków. Ale to jest kwestia indywidualna :) Zgadzam się z Tobą w paru aspektach, ale trochę inaczej patrze na pewne sprawy. Również jak Ty kocham Polskę i jej historię, jednakże wydaje mi sie ze troche zagubilas obiektywizm. Mnie również nie podobają się ludzie nienawidzacy innych (zarówno niektórzy prawicowcy jak i lewicowcy) ale czy to powód żeby przekreślac swoją miłość do kraju? Nie wszyscy narodowcy chca zabijac wszystko co „nie jest nasze” a takze wsrod lewciowcow sa ludzie ktorzy skrajnie nie szanuja innych pogladow (wyrżnąć katoli i zlikwidowac ludzi o pogladach innych niz lewe) a o ktorych nie wspomnialas. Czy na prawde myslisz ze Polske zabijaja narodowcy ktorych jest mala garstka i ktorzy nie maja nawet tyle poparcia aby wejsc do sejmu? Poza tym, nie wystarczy znac historii Polski, trzeba ja jeszcze zrozumieć. Uświadomić sobie ze dzisiejsze reakcje ludzi i zamknięcie na inne kultury jest wynikiem właśnie tej historii, ktora obie cenimy. Lata niewoli, rozbiorów, próby wynarodowienia Polski (po unii polsko-litewskiej głosowanie za odebraniem praw obywatelskich polakom przez inne narodowości mieszkające na teranach Polski) to wszystko doprowadziło do dzisiejszego zamknięcia się Polaków na świat. To tkwi w mentalnosci ludzi, to nie oddziela sie od nas od tak.Trzeba czekać pokolenie po pokoleniu aż to się zmieni, aż zaczniemy znowu ufać „obcym”. Ublizanie komuś wcale tego świata nie naprawia, wręcz przeciwnie- psuje go. Polityka? To my chodzimy do urny i sami sobie wybieramy swój los. Lata rządzenia tych samych partii zniszczyły ten kraj totalnie, ale czy to wina tylko politykow czy raczej obywateli? Ja tez czesto mam dosc tego ze stado ludzi slyszy o aferach, podsluchach, korupcji i nadal glosuje na te same ugrupowania. Ale patriotyzm, to dla mnie cos ponad tym wszystkim. Milosc do ziemi, do powietrza, do rodziny, do ludzi obok mnie. Pomaganie obcym na ulicy, usmiechanie sie do nieznajomych. I w koncu proba zmiany polityki- bez poddawania sie. Sylwia życzę Tobie miłego dnia niepodległości! Pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *