Dlaczego seksualność nadal jest tematem tabu?

dlaczego seksualność nadal jest tematem tabu

Patronem wpisu jest marka Smile Makers

Dzisiaj porozmawiamy sobie na trochę trudniejszy temat. Trudniejszy, ale dotyczący absolutnie każdego z nas. Mianowicie: dlaczego seksualność człowieka nadal jest dla wielu osób tematem tabu?

Seks jest jak oddychanie

Zacznijmy od tego, że seks jest całkowicie naturalną rzeczą, jak oddychanie – bez niego ludzkość po prostu by nie przetrwała (bo i jak). Skąd wzięła się więc awersja do poruszania jego tematu? Nie dość, że jest po prostu irracjonalna, to w dodatku szkodliwa – zarówno dla osób młodych jak i dorosłych. Ale o tym później.

Wydaje mi się, że w naszym społeczeństwie największy na to wpływ ma religia, według której wpaja się ludziom, że seks przedmałżeński to grzech, a ten po ślubie musi być bez antykoncepcji (bo to też grzech). Niektóre osoby twierdzą nawet, że stosunek powinien odbywać się w celu poczęcia nowego życia, a nie przyjemności człowieka. W związku z powszechnymi przekonaniami, do dnia dzisiejszego znajdziemy domy, w których dzieciom mówi się „odwróć głowę”, kiedy w filmie para się całuje. Tak, poważnie. Kiedy po prostu się całuje. Jakby pocałunek był czymś najgorszym na całym świecie.

Nie umiemy w komunikację

Co za tym idzie – rodzice nie umieją poruszać tego tematu i zrzucają to na karby szkolnictwa, a szkolnictwo radzi sobie z tym jeszcze gorzej. Dla większości (jeśli nie dla wszystkich) młodych osób lekcje – górnolotnie nazwanego – przystosowania do życia w rodzinie są jednym wielkim żartem, podczas którego nie dowiadują się absolutnie niczego. Najczęściej zajęcia te prowadzone są przez osoby kompletnie niekompetentne (czasami katecheci czy siostry zakonne – śmiech na sali!). Sama miałam nauczycielkę, która twierdziła, że od prezerwatyw można umrzeć. Wiecie, jak?

Prezerwatywa -> możliwość pęknięcia -> strach przed niechcianą ciążą -> stres -> depresja -> samobójstwo

Mówię poważnie. W drugiej klasie gimnazjum, zamiast dowiedzieć się, kiedy iść do ginekologa czy jak podchodzić do swoich pierwszych relacji damsko-męskich, dowiedziałam się, że od prezerwatywy można umrzeć. Bardzo pozytywnie.

Co więcej, MEN w podstawie programowej zezwala jedynie na mówienie o rodzinie w znaczeniu kobieta + mężczyzna + dziecko. Nie ma dla nich innej formy. Wspólne życie przed ślubem jest złe, życie bez małżeństwa też jest złe, życie spełniając się bez dziecka również. Nie ma mowy o relacjach damsko-męskich w młodym wieku, nie ma mowy o tym, kiedy godzić się na jakiekolwiek czynności, nie ma mowy o komunikacji między dwojgiem osób, nie ma też mowy o seksualności czy preferencjach. Jest podstawowy, katolicki model rodziny. I na tym się kończy.

Jedyny moment, w którym szkoła może cokolwiek w tej kwestii zaoferować (jeśli chodzi o zwykłą, biologiczną wiedzę) to lekcje przyrody. Jednak dzieciaki, nieprzywykłe (dzięki rodzicom) do tej tematyki wstydzą się i żartują, słysząc słowa takie jak pochwa, penis, miesiączka. Coś strasznego.

Wiecie jednak, co jest jeszcze bardziej przerażające? To, że 11/12- letnie dziewczynki dostające okres nie są uświadamiane, z czym się to wiąże. Nie wiedzą, czym i po co jest miesiączka, nie wiedzą, co to jest owulacja, nie mają podstawowej wiedzy na temat seksu. Wytłumaczenia rodziców: „przecież to jeszcze dziecko”. Cholera, nie! To jest młoda kobieta, która zaczyna dojrzewać i dla własnego bezpieczeństwa powinna wiedzieć, jakie konsekwencje to za sobą niesie.

Media zeszmaciły seksualność

Kolejny paradoks – mimo tego, że codziennie jesteśmy wręcz bombardowani seksem – z telewizji, z internetu, nawet z reklam na mieście – nadal nie potrafimy o nim  rozmawiać. Ba, mam wrażenie, że jest coraz gorzej. Sprośne żarciki w stylu „heheh, fajna dupa, ruchałbym” są na porządku dziennym, ale poważna rozmowa dwójki partnerów to już coś obleśnego. Ludzkości, dokąd zmierzasz?

Seks to też rozmowa

Idąc dalej – kiedy podczas dzieciństwa i wczesnych lat młodzieńczych rodzice nie rozmawiają z nami na temat seksu, odbija się to potem na życiu dorosłym. Nie posiadamy umiejętności komunikowania się z partnerem, co często prowadzi do wstydliwych czy niechcianych sytuacji. Nie wspomnę już o braku asertywności w tej kwestii. Nie potrafimy nazwać tego, co lubimy, czego nie, co nas ciekawi, a co odrzuca. Często kończy się to nieudanym życiem seksualnym i rozpadem związku.

A, właśnie. Wiele ludzi twierdzi, że seks w związku wcale ważny nie jest. I to przez nich ogrom osób tkwi w złych relacjach bez przyszłości. Seks jest tak samo ważny, jak miłość, wsparcie, zaufanie. To coś, co dopełnia każdy związek i jest jego spoiwem. Co więcej, rozmowa z najbliższą osobą o swoich fantazjach pomaga w budowaniu wszystkich wymienionych aspektów.

A własne potrzeby?

Jednak seksualność to nie tylko związek. To także kwestia zaspokajania swoich własnych potrzeb, czyli temat jeszcze bardziej tabu. No bo kto to widział – rozmawiać o czymś takim, jak masturbacja?!

Nie wiem, czy wszyscy zdają sobie z tego sprawę, ale udając, że temat nie istnieje wcale nie sprawi się, że on zniknie. Ba, będzie się rzucał w oczy tym bardziej.

O ile w naszym społeczeństwie (z grubsza, bo z grubsza) przyjęło się, że mężczyźni się zaspokajają, tak masturbacja i przyjemność kobiet są prawie nie do pomyślenia. Kobieta ma często rolę zabawki dla faceta, która ma spełniać jego zachcianki – a nie dbać o własne potrzeby. Uwaga, teraz będzie caps-lockiem:

TAK, KOBIETY TEŻ SIĘ MASTURBUJĄ.

A nawet oglądają porno.

I nie ma w tym nic dziwnego, złego czy niezdrowego. Wręcz przeciwnie.

Z taką misją weszła też na rynek pielęgnacyjna marka Smile Makers. Marka ta wspiera seksualne równouprawnienie, oferując produkty przeznaczone tylko dla kobiet, jakimi są masażery osobiste. Razem chcemy uświadomić, że seksualność powinna być tematem, z którym kobiety powinny czuć się bardzo komfortowo. Co więcej, misją Smile Makers jest również znormalizowania produktów służących do dobrego samopoczucia seksualnego oraz uznania ich za naturalną, zdrową część życia i pielęgnacji.

Produkty Smile Makers są kobiece, przyjazne i zabawne. Możecie obejrzeć je na Instagramie albo kupić tutaj. Świadomość własnej seksualności u kobiet to zagadnienie, które cały czas trzeba pielęgnować, aby otworzyć na nie więcej osób. Uważam, że idea marki jest naprawdę ciekawa – oferując produkty pielęgnacyjne tego typu kierują swoją ideę do kobiet, które pragną zadbać o siebie, odkryć swoje ciało i cieszyć się energią, która płynie w nich samych. No spójrzcie – czy coś tak ładnego może nie wpływać pozytywnie na nasze podejście co do własnej przyjemności?

Smile Makers

Przestańmy traktować temat seksu jako coś obcego. Nauczmy się rozmawiać o tym, co lubimy, co nam się podoba, co sprawia nam przyjemność. Przestańmy udawać, że nikt tego nie robi i cieszmy się własną przyjemnością! :)

Zobacz inne:

1 komentarz

  1. Ależ mnie takie unikanie tematu seksualności irytuje. Albo w ogólnie unikanie jakiegokolwiek słownictwa związane z życiem seksualnym.
    – Hej, kochanie, może zrobimy TO?
    albo
    – Robiliście już TO?
    „To” (ewentualnie „coś”) jako synonim „seksu” – nie wiem kto na to wpadł, ale sprawił, że wiele osób nie potrafi powiedzieć swojemu partnerowi „hej, chodźmy uprawiać seks”. To smutne. Napisałam nawet o tym krótki tekst swego czasu. Wszyscy czytają Grey’a i jakieś inne erotyczne szmatławce (których przecież jest mnóstwo, bo co jak co, ale żyjemy w epoce erotyki!), ale nadal boją się wypowiadania takich słów jak właśnie seks, penis czy wiele, wiele innych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *