A czy Ty… boisz się przyszłości?

przyszłośc

Przyszłość to trudny temat do rozmów. Albo słyszymy czarne wizje, po których można już tylko wpaść w depresję, albo sami sobie je tworzymy (i wpadamy w jeszcze większą depresję). Czy jest w tym sens?

Przyszłość to w gruncie rzeczy takie zwierzątko, które każdy chciałby oswoić. Niektórzy jednak całe życie boją się do niego podejść i kończą z wielką niewiadomą, albo zamykają je w klatce, żeby na pewno nie uciekło. Żadna z tych opcji nie jest dobra. Nie możemy przecież cały czas bać się życia i pozwolić, aby omijały nas naprawdę fajne chwile, tylko przez to, że nie umiemy postawić czoła trochę trudniejszym rzeczom, niż wieczne narzekanie. Z drugiej strony, nie powinno się też być stuprocentowo przekonanym, że ta jedna, jedyna rzecz, którą obraliśmy sobie za cel, na pewno wypali. Jasne, trzeba w to wierzyć i do tego dążyć, ale jeśli całą naszą przyszłość opieramy na jednej tylko rzeczy, sprawa może się dość konkretnie rypnąć. Najlepszą opcją jest mieć kilka mniejszych celów, które w jakiś sposób są ze sobą powiązane i dzięki temu łatwiej będzie osiągnąć epicko duży efekt końcowy.

Żeby cokolwiek w tym kierunku robić musisz pamiętać, żeby pod żadnym pozorem nie słuchać ludzi, którzy się tego zwierzątka bali przez całe życie. Oni powiedzą, że Twoje marzenia są nierealne i chyba jesteś naprawdę głupi, skoro uważasz, że dasz radę je zrealizować. Spójrz na nich – prawdopodobnie to osoby, które pracują na kasie w Biedronce i cieszą się, że akurat starcza im na rachunki i ratę kredytu, który będą musieli spłacać przez kolejne 20 lat. A raz na dekadę pojadą na wakacje. Chcesz być tacy, jak oni? Chcesz na własne życzenie odrzucić najfajniejsze pomysły i marzenia? Ok, ale robisz to na własną odpowiedzialność, nie przychodź potem z reklamacją. Przyszłość to coś, co możesz udomowić, tylko musisz wiedzieć, jak. Przede wszystkim: nigdy się nie poddawaj. To zwierzątko potrafi boleśnie ugryźć, ale opatrz ranę i idź dalej – będzie tak zdezorientowane, że pozwoli Ci pójść naprzód. Podnoś się za każdym razem, aż w pewnym momencie zobaczysz, że ten zwierzak sam się do Ciebie łasi. Uwierz w siebie i idź do przodu. Pokaż innym, że się da.

photo Ramos

DSC_5151-Edit-2

DSC_5047DSC_5115-EditDSC_5054

| Sheinside sweater & clutch | Butik skirt | Czasnabuty shoes | Paznokieciarnia nails | Beauty Lashes lashes |

DSC_5081collage

Zobacz inne:

7 komentarzy

  1. Świetne zdjęcia! Masz racje nie można się poddawać, choć ten komentarz z pracownikami w biedronce był trochę nie w porządku. Ci ludzie, przynajmniej niektórzy pewnie próbowali spełnić marzenia tyle, że im nie wyszło, bądź nie było pracy w ich zawodzie. Znam wiele takich przypadków i wierz mi oni nadal w jakiś sposób marzą, może w nie taki jak kiedyś, ale marzą, każdy marzy.

    Pozdrawiam & Zapraszam, mile widziane komentarze i obserwacje. odwdzięczam się http://liveeyourstyle.blogspot.com/

  2. Bardzo fajnie napisany post, samo porównanie naszej przyszłości do zwierzątka – naprawdę trafne. Dokładnie – to my odpowiadamy za własne decyzje, więc to, jak będzie wyglądać nasze życie za parę lat zależy tylko od nas samych.
    pozdrawiam,
    A. :)

  3. Fenomenalna analogia życia do zwierzątka! Yeah! Nasze życie jest zwierzęciem :) Tak serio – trzeba się nauczyć opatrywać rany jakie zadaje nam teraźniejszość, i które hamują naszą przyszłość. Warto myśleć z rozmachem i ambicją po to, aby nie skończyć za kasą w ukochajej Biedronce. Masz we wszystkim rację – normalnie tak jakbym czytał siebie samego ;) Poważnie, zwinęłaś mi temat sprzed nosa. Ale nie mam żalu bo zrobiłaś z niego niezły teks. Good job.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *